WILK vs DOG ARGENTYŃSKI, CZYLI DLACZEGO NIE WIDZISZ SKORO PATRZYSZ ?

Wiele osób, które spotykam (głównie na miejskich spacerach z Ilvą) pyta mnie jak to jest z tymi wilczakami. I co tu odpowiedzieć stojąc na trawniku przy ulicy, kiedy ma się tylko kilka zdań, żeby określić całe swoje życie z wilczym potomkiem w domu?

Przekonywać, że jest wspaniale i tylko wspomnieć, że jednak dużo pracy? Czy odradzać z bomby, mając nadzieję, że CSV sprawią sobie tylko ci najbardziej zdeterminowani, co może daje szanse na spokojne życie psa. Bez późniejszych „wziąłem bo ładny, a teraz zdemolował mi cały dom i żądam eutanazji”? Jednak zależy mi na tych zwierzętach i wiem doskonale jak bardzo są uczuciowe i jak wielką tragedią jest dla nich odrzucenie. Więc dobrze byłoby, żeby CSV trafiały do opiekunów, którzy wiedzą na co się piszą, a nie kupują, bo ładnie się komponuje w ogródku. Pomyślałam, że chyba najuczciwiej byłoby powiedzieć o tym, co najbardziej zaskoczyło mnie w życiu z Ilvą.

Otóż, zaskoczył mnie jej system myślenia.

Cały problem z CSV wywodzi się chyba właśnie z tego powodu – one myślą. DUŻO. I zupełnie inaczej niż myślą inne psy.

Żeby wyjaśnić co mam na myśli opowiem Wam historię:

Przeczytałam ostatnio wpis pewnego internauty, który opowiadał o wyższości psów rasy Dog Argentyński nad wilkami. Nie wilczakami, nie inną rasą psa, tylko aż samymi wilkami. Twierdził, że wilki to takie „sebiksy wśród zwierząt”, bo tylko wyglądają, a jak przyjdzie co do czego to okazuje się, że uciekają w popłochu. Jako dowód wrzucił filmik. Obejrzyjcie go także:

Co widzicie na filmie? Wilka, który zaatakował psa i który zmiękł, kiedy ocknął się, że to nie York, a Dog Argentyński.

No właśnie. Czy na pewno patrzycie właśnie na to?

Zaciągając kurtynę żenady na pana Szymona, którego poniosła trollowa wodza fantazji w późniejszych postach, przez przypadek podrzucił genialny filmik. Dlaczego? Bo dokładnie obrazuje różnice między psem dzisiejszych czasów a wilkiem. Różnice w ich myśleniu i działaniu. I do tego nieprawdopodobną głupotę ludzką, która objawia się w kompletnym i totalnym niezrozumieniu na czym polega natura i komunikacja zwierząt. Zobaczcie uważnie raz jeszcze tą scenę – to nie jest „atak wilka” tylko „prowokacja wilka”. Żaden osobnik nie wypadłby w ten sposób na ofiarę bez większego planu jak ten na filmie, do tego zupełnie się odkrywając. Więc o co tu chodzi? Założę się, że planem było wywabić psa z wody do bardziej bezpiecznego dla ataku miejsca, gdzie zapewne czekała reszta watahy. A nawet jeśli był to młody osobnik na zwiadach i uznał, że właśnie natknął się na łatwą do zapolowania świnkę, odpuścił od razu w momencie, kiedy zobaczył, że jednak będzie to wymagało wysiłku – a więc prawdopodobieństwo zranienia jest wysokie. A rany to śmierć. To jest właśnie wielkość tych zwierząt i dowód na ich wysoką inteligencję. Na filmie dokładnie widać również jakim brakiem instynktu cechują się dzisiejsze psy. Dog zaatakował od razu, bez przekalkulowania sytuacji. Nie ważąc na to, że jego pięknie rozbudowane mięśnie są w tym momencie gwoździem do trumny, bo nie jest w stanie ważąc tylu kilogramów podbiec nawet pod górkę. Gdyby było tam więcej wilków lub jakiekolwiek inne zwierzę polujące, pies by nie żył. Załamują mnie też ludzie – widać, że opiekun jest zachwycony myśląc, że jego pies „pogonił wilka”…. Do tego ta muzyka grozy podłożona pod scenę! Ja na miejscu opiekuna Doga byłabym niezłe wkurzona, bo to, co zrobił pies było totalną głupotą, która mogłaby się skończyć tragicznie. Pies powinien był dać się w takiej sytuacji natychmiast odwołać przez opiekuna, który zamiast cieszyć się, że jego pies to taki kozak natychmiast przetransportować go w bezpieczne miejsce.

Żeby było jasne – to NIE JEST WINA PSA. To wina opiekuna. To, co widzicie na tym filmie to smutna opowieść o tym, co ludzie zrobili temu gatunkowi. I nie mówię to, że psy są w jakikolwiek sposób gorsze niż CSV, bo kocham te zwierzęta bezgranicznie. Ale przy całej mojej miłości trudno nie zauważyć, że w większości są pozbawione instynktu samozachowawczego, mają zaburzoną komunikację, do tego zatraciły zdolność analizy sytuacji, bo zawsze mogą liczyć na smaczka od pana, michę w domu i weterynarza w razie wpadki…. Sami jesteśmy temu winni traktując je jak maskotki. W szczególności dotyczy to psów małych ras, które mam wrażenie, że obecnie służą głównie jako modele psich ciuchów czy pluszaki do torebek. Mało kto zwraca uwagę, że York to jednak Terrier, a Chihuahua ma nogi i może chodzić. I z poziomu ziemi lepiej jest jej zachować język komunikacji z większymi od siebie psami niż na rękach, gdzie wystawiona jest tylko i wyłącznie na agresję innych zwierząt.

Wilczaki, jako rasa zupełnie pierwotna, analizują dużo. Nastawione są na współpracę i uczą się poprzez naśladownictwo. I to jest zazwyczaj problem, bo

one wymyślą jak obejść to, co właśnie uznałeś za niemożliwe do obejścia 😉

I przy tym boleśnie nauczą Cię, że Twoje „sapiens” w nazwie nie sprawia, że jesteś ponad inne gatunki ;P Ilva wykombinowywała sposoby, nawet wtedy, kiedy sądziłam, że ABSOLUTNIE nie da rady niczego wymyślić. Tego poczucia przypiłowanej pychy i pewności siebie kiedy otwierasz drzwi po powrocie do domu, a tam nie ma domu, nie da się nawet opisać 😛

Wilczaki uczą pokory.

Jeśli natomiast sprawa nie dotyczy Twoich kaszmirowych swetrów lub audiofilskich głośników, nie ma lepszego zajęcia niż wpatrywanie się jak te zwierzęta analizują problemy:

Dlatego popatrzcie na te filmiki jeszcze raz. Nie róbmy ze zwierząt kalek, dajmy im możliwość bycia sobą.

10 Thoughts

  1. Może autor filmiku nie rozumie wilków, ale autor tego postu nie rozumie dlaczego psy zachowują się tak a nie inaczej.
    Dyskusja ślepych o kolorach. 😀

      1. Bardzo dziękuję za ten wpis. Nagranie kolejny raz potwierdza, że dogo-światek jest więcej niż specyficzny.
        W przestrzeni publicznej DA nie powinien być puszczany luzem. Ale Wilki nie snują się ot, tak parkowymi alejkami, więc to w ogóle jest szczyt, bo gdyby to nie był wilk a ”sarenka” albo dzik, dogo poszedłby za nimi w las, co bardzo często kończy się źle dla leśnej zwierzyny. Albo dogo. Gdy dzik nie pęka, a psa zawiedzie jego ‚reakcyjność’ (”rasa myśliwska” nie wystarczy, by ”upolować” tzw zwierzynę)… Właściciele psów bardzo często nie rozumieją czym jest las albo rezerwat i masa ludzi celowo wozi psy nawet do rezerwatów, by tam się ”wybiegały” (Taki ”warszawski sznyt” – przypadek Kampinosu). Ale posiadacz DA, który puszcza go luzem po dzikim terenie, stwarzając mu okazję do ”wybiegania się za sarenkami”, ”sprawdzenia się z dziczkami” albo jak na tym filmie, nieco bardziej oryginalnie: ”pogodnienia wilka”, to coraz częściej taka ”całkiem normalna” patola w środowisku wytworzonym wokoło tej rasy. Temat rzeka.
        Generalnie, próba odwołania DA, który właśnie zauważył potencjalny ”cel”, jest nierealna do kogoś takiego jak pan, który tego psa zainstalował w sytuacji z nagrania. Ludzie, którzy ”umieją obsługiwać psy”, czyli osoby zdolne do powstrzymaniu psa zachowania (także za pomocą narzędzi np.obroży elektrycznej) w rodzaju ”wchodzę w tryb polowania (będącego w istocie kłusowaniem)”, przede wszystkim nie instalują swoich psów w takich sytuacjach. Bo myślą. Chaos i przypadek w doborze człowieka do rasy – to pokazuje ten film. Szczytem braku myślenia ze strony pana właściciela tego psa jest to, że stworzył warunki, w których jego pies mógł pogonić za dziką zwierzyną (kompletny brak odpowiedzialności i wyobraźni) i gdyby pogonił za dzikiem, ten mógłby psa zranić i jest wysoce prawdopodobne, że zanim właściciel przedostałby się do psa, ten mógłby się już wykrwawić (zdarzają się takie sytuacje). Jest dokładnie tak, jak pani napisała, gdyby ”za krzakami” czekała wataha, pozamiatałyby tego DA, a właściciel mógłby jedynie to nagrać. Ale wtedy i tak mało jest prawdopodobne, że przyznałby się publicznie (choćby na forum grupy FB), w jakich okolicznościach stracił psa, bo to nie pasowałoby do narracji na temat rasy, która cechuje ten typ właścicieli białej presy z Argentyny.

      2. W punkt! Dziękuję, że opisałaś tak obszernie jak to wygląda od strony opiekuna DA. Najwyraźniej każde środowisko miłośników określonej rasy ma swoje problemy :/ Czy to YST, DA czy CSV. Bywa, że każde z nich pada ofiarą swojego wyglądu :/

      3. Zobowiązana jestem wyjaśnić, że nie posiadam dogo, natomiast darzę tę rasę wielkim sentymentem i dlatego ubolewam nad brakiem bazowego ”ogarnięcia” rzeczywistości przez innych ”miłośników dogo”. Gdy zebrałam informacje pozwalające podjąć świadomą decyzję o tym ”czy to rasa dla mnie”, uczciwe wobec samej siebie i potencjalnego przyszłego psa przyznałam, że wolę inną energię, nie tego szukam, o co innego mi chodzi, bo choć argentyny FCI umieściło z grupie II, one molosami nie są, to zupełnie inna bajka.

        Właśnie przeczytałam pani tekst o spacerowych interakcjach z bezsmyczowymi i uśmiałam się, bo to niestety tak jest. Idąc z jakimś Dużym Zwierzem albo Mało Tolerancyjnym na Olewanie Sygnałów, człowiek jest odpowiedzialny za wszystko i wszystkich w około i trzeba myśleć (i mieć wyobraźnię) za całe otocznie. Dwa lata temu po serii ”przygód”, doświadczeń, obserwacji i rozmów, wrzuciłam u siebie kilka dłuuugich kawałków o proksemice (roli przestrzeni w interakcjach ludzi z psami i psów z psami), głównie chyba w ramach odreagowania najbardziej kuriozalnych z ”sytuacji”. Ale niezmiennie, tak po ludzku mi przykro, że psiarzom (w sporej większości) nie chce się zastanawiać nad tym, że generalnie, w świecie ssaków interakcje społeczne odbywają się na określonych zasadach i to wszystko nie jest jakoś mocno skomplikowane. Ale gdy się tych zasad nie przestrzega, kreuje się problemy, których naprawdę łatwo można uniknąć.

        Gratuluję bloga i pozdrawiam 🙂

      4. I tak właśnie powinno wyglądać odpowiedzialne podejście do wyboru rasy. Po prostu trzeba być uczciwym wobec siebie. Nie ma co zakładać, że nagle zacznie się biegać canicross, kiedy ostatnio biegało się w podstawówce 😂 Z CSV jest podobnie – to cudowne zwierzęta, ale trzeba uczciwie zrobić sobie rachunek „za” i „przeciw”. Żeby potem jakoś znosić te obelgi na spacerach 😂😂😂

    1. Przecież autor tego postu dokładnie napisał. Psy są cywilizowane i uczą się radzenia w warunkach koegzystencji z człowiekiem. Wilki mają instynkt, żyją wśród natury zdane na siebie. W tej sytuacji dla beztroskiego opiekuna, a przede wszystkim jego czworonoga nieświadomego całego zagrożenia cała historia mogła by się skończyć niezbyt ciekawie.

  2. „Na filmie dokładnie widać również jakim brakiem instynktu cechują się dzisiejsze psy. Dog zaatakował od razu, bez przekalkulowania sytuacji.”
    Wręcz przeciwnie! Film pokazuje jak instynkt modyfikowany jest przez środowisko w jakim od setek lat żyje i rozmnaża się zwierzę. U wilka w tym przypadku przydatne zachowanie to ostrożność – stąd instynktownie jest on ostrożny. Dla psa inaczej – przez setki lat rozmnożyło się raczej to zwierzę, które potrafiło bezgranicznie zaufać przewodnikowi i wykonywać dla niego zadania pozornie sprzeczne z instynktem samozachowawczym, np natrzeć na wilka. 15 000 lat wspólnego z ludźmi polowania nauczyło te zwierzęta, że taki atak zostanie wsparty przez ludzką sforę włócznią, łukiem lub bronią palną i w 99,999% przypadków w ciągu całej historii naszej współpracy tak się działo. A tutaj mamy pokaz kiedy ktoś albo dla zabawy szczuje psem ufającym, że opiekun znalazł mu przeciwnika któremu podoła albo , w co chciałbym wierzyć, specjalista nagrał interesująca z punktu widzenia nauki choć niebezpieczną interakcję. W każdym razie oba zwierzęta postępują tak samo instynktownie, po prostu inaczej się on wyraża. Nie gorzej, nie lepiej – inaczej. 😉

    1. Inaczej, to prawda 🙂 Pozostaje jednak pytanie, czy to dobrze czy nie 🙂 Zacieramy psom instynkty, a ich fizyczność pozostaje niezmienna. To jak odbieranie podstawowego narzędzia służącego głównie zapewnieniu bezpieczeństwa 🙁

Tu możesz napisać co myślisz