PRACA WĘCHOWA – PROBLEMY

Mimo, że węszenie jest dla psów i dla wilczaków naturalne, to nauka pracy węchowej to nie do końca bułka z masłem. Zdolność nauki technik detekcji to jedno, ale to relacja opiekuna z psem i ich wzajemne zaufanie wpływa najbardziej na efekty pracy. Ale są też inne czynniki, które można wypracować i to o nich jest ten tekst.

Klucz do psa

Musicie wiedzieć (a opiekunowie wilczaków wiedzą na pewno), że praca z CSV to w skrócie orka na ugorze 😉 Przy pracy węchowej z wilczakiem nie jego umiejętności są problemem – tropią z wilczą łatwością i naturalnością. Schody zaczynają się u większości przy temacie motywacji. Jak nakłonić psa do pracy, kiedy on na pracę ma najczęściej po prostu wylane?

Wilczaki, podobnie jak wilki mają trzy tryby – śpią, bawią się, ewentualnie polują (w stylu domowych wariacji oczywiście). Klasyczne sposoby „na zabawkę” albo „smaczka” często traktowane są przez nie z nieukrywaną pobłażliwością 😉 CSV dużo kalkulują co im się opłaca. Smętna mikro parówka może i bywa kusząca, ale wszystko dookoła najczęściej kuszące jest bardziej. Wilczaki oczywiście szybko załapują na czym polega system nagród w pozytywnym szkoleniu, ale po pewnym (niezbyt długim…) czasie adaptują się do niego i wprowadzają swoje modyfikacje… Potrafią wpisać sobie konsekwencję ich niepożądanego zachowania, które opiekun później od niego wyegzekwuje, w koszt osiągnięcia własnego celu. Jedzenie lub zabawki przy ich autorskich pomysłach często po prostu bledną 😉

Dlatego dyskusje na temat technik szkoleń wilczaków nie milkną od kiedy rasa powstała. Teorii co działa a co nie jest mnóstwo, ale jest chyba tylko jedna stała w tych rozważaniach – każdy model to inna historia i inne sposoby są potrzebne… Temat motywacji dotyczy oczywiście nie tylko wilczaków. Są rasy hodowane od lat w kierunku współpracy z człowiekiem. Są rasy, które hodowane są nie do końca wiadomo w jakim celu. Do każdego psa jednak jest jakiś klucz, a odnalezienie go zależy od pracy i poziomu zmotywowania… opiekuna.

Nużyzna panie, nużyzna…

Zmorą wilczaków są również nużyzny 🙂 CSV to bardzo inteligentne zwierzęta, więc powtarzanie czynności jest dla nich udręką, jeśli nie widzą w nich celu. Jeśli nie przekonasz psa, że to co robicie jest ciekawe, to zaręczam, że możesz stanąć na rzęsach, ale nic z tego nie będzie… Za przykład spokojnie mogą posłużyć ćwiczenia Ilvy z przedmiotami. Jeśli ma do przeszukania sporo różnych przedmiotów to ok. Jeżeli są to takie same kartoniki rozłożone po terenie przeszukania to już gorzej. A kiedy te kartoniki ułożone są w rzędzie – to jest już dramat… Dla Ilvy taka praca węchowa to nuda i nie warto się nad tym pochylać. Najbardziej lubi przeszukiwanie pomieszczeń, bo duża przestrzeń i mnóstwo zakamarków, a do tego ograniczone są zewnętrzne rozproszenia. W eksteriorze bywa różnie – teren dla niej jest wymarzony, ale rozproszenia bywają dla tak reaktywnego psa jak Ilva zbyt intensywne.

Genotyp, a ambicje

Jeśli już potrafisz zmotywować swojego CSV lub swojego psa, to kolej właśnie na problem rozproszeń. Jasne, każdy pies ma problem z rozproszeniami. Z każdym trzeba nad tym pracować. Wilczaki trzeba jednak zrozumieć i zdawać sobie sprawę, że nawet mimo super intensywnej pracy nie zawsze może się udać. Około 30% wilczego genotypu daje się we znaki i po prostu trzeba to wziąć na klatę. One zawsze będą pilnować otoczenia, zawsze będą uważne, zawsze będą reagować na środowisko i tak, zawsze będą podchodzić z dystansem do nowej sytuacji.

praca węchowa wilczak czechosłowacki

Dla mnie każdy ukończony exterior z Ilvą to sukces, który bije na głowę wszelkie inne. Nawet jeśli miejsce, które zajmiemy nie będzie w żaden sposób premiowane. Jak wspominałam wcześniej, Ilva jest bardzo wrażliwym na bodźce zwierzęciem. Od jej najmłodszych lat obserwacja i kontrola otoczenia to jej zmora. Kiedy dołączyła do naszej rodziny, większość mojego czasu spędzałam z nią na naukę … odpoczynku. Wiem, brzmi to przewrotnie, że ja, Kara, uczę kogoś odpoczynku. Ja, która odpoczywam dopiero wtedy, kiedy zbliża mi się niewydolność krążeniowo-oddechowa ;P Oj tak, było to więc wyzwanie podwójne – nauczyć jednocześnie i siebie i psa, że nie trzeba być non stop na stand by’u. Dziś jest o niebo lepiej, ale zdaję sobie sprawę, że wciąż nie opanowałyśmy wielu niuansów 😉 Do tego też przydaje się praca węchowa – uczy psa skupienia na jednej rzeczy, opanowania, ignorowania pozostałych bodźców niż ten jeden, ustalony. Praca węchowa jest więc zbawienna dla psów reaktywnych i nadpobudliwych.

200 mln powodów

Ilva uwielbia węszyć. Rozwiązywanie zagadek to coś, co mogłaby robić non stop, a analiza zapachu to naprawdę spory wysiłek intelektualny. Należy uwzględnić fakt, że ilość samych zapachów odbieranych przez psa jest dużo większa niż pozwala nam nasz węch. Pamiętajmy dodatkowo, że ilość komórek nabłonka węchowego u psów sięga 200 mln (niektóre publikacje mówią nawet o 300 mln) co pozwala nie tylko odbierać zapach o dużo mniejszym natężeniu niż umożliwiają zdolności węchu człowieka (my mamy ok. 50 mln), ale również rozkładać go na czynniki pierwsze. Do tego pies może analizować dwa oddzielne zapachy w tym samym momencie używając dwóch otworów nosowych osobno. Dlatego praca węchowa, czy to detekcja czy tropienie, to wymagające dla psa ćwiczenie. Przerwy czasowe między ringami są bardzo istotne. Nie zdziwcie się zatem, jeśli po kilku powtórzeniach bez odpoczynku wasz pies wycofa się ze wspólnej pracy. Sądzę, że Wy też pokazalibyście środkowy palec trenerowi, który każe na treningu przebiec triathlon bez rozgrzewki.

Zdolności węchowe psa można jednak ćwiczyć. A wraz ćwiczeniami zwiększa się jego „kondycja węchowa” – długość czasu, którą może spędzić na węszeniu, ilość analizowanych zapachów jednocześnie, minimalna ilość zapachu, która jest potrzebna do detekcji. Do tego dochodzi również doświadczenie psa. Wiele sytuacji, w szczególności dotyczących prób niedostępnych, psy zapamiętują i przenoszą na późniejsze napotkane sytuacje.

praca węchowa wilczak czechosłowacki

Strach, a ciekawość

Odwaga. Tu problem jest dwojaki. Nosework pomaga psom przełamywać bariery strachu. Na treningach i ringach próbki mogą być ułożone w przeróżnych miejscach. Czasami próbka może znajdować się w miejscach mało dostępnych lub niedostępnych. Powoduje to, że pies musi wymyślić jak ją widocznie oznaczyć. To są wysokości, meble o różnych kształtach, chybotliwa powierzchnia. Bywa, że pies nigdy nie zdecydowałby się na wejście do danego pomieszczenia, lecz motywacja do odnalezienia zapachu jest większa i przełamuje bariery. Ja z kolei mam z Ilvą problem zgoła odmienny – ona wejdzie wszędzie. I mówiąc wszędzie mam na myśli WSZĘDZIE. Moim głównym zadaniem jest pilnowanie jej, żeby nie zrobiła sobie krzywdy.

Tropienie przez krzaki

Praca węchowa to nie tylko sportowy nosework. To także tropienie – zarówno sportowe jak i użytkowe. Wilczaki w tropieniu mają jeszcze jeden problem – technikę. W regulaminie ustalony jest odpowiedni sposób tropienia przez psa. Ale dla CSV liczy się skuteczność, nie sposób. Najczęściej używają więc na raz wszelkich dostępnych im metod odszukania źródła zapachu – górny wiatr, dolny wiatr, ślad i …. droga na skróty. Trudno im zrozumieć dlaczego opiekun wymaga cyrkowej dla nich otoczki, skoro można iść od razu do celu (najczęściej na skos przez krzaki z zawieszonym smaczkomatem na drugim końcu smyczy). To nauczenie narzucanej przez nas techniki jest dla CSV najtrudniejsze. Wielokrotne poprawianie psa budzi frustrację i zniechęcenie do dalszej pracy. I tak dotarliśmy znów do tematu… motywacji.

Na pewno ci z Was, którzy pracują węchowo ze swoimi psami (nie tylko z CSV) napotkali milion innych mikro problemów, o których nie wspomniałam. Bardzo Was proszę, dajcie znać koniecznie co to takiego i w jakich sytuacjach się pojawiało! Może uda się rozbudować vademecum problemów pracy węchowej 🙂

praca węchowa wilczak

Dołącz do nas, żebyśmy mogły dać Ci znać jak pojawią się nowe mega artykuły:

Processing…
Sukces! Jesteś już z nami!

Potrzeba sprzętu do treningów? Sprawdź nasze linki treningowe! Nie utną Ci palców, ani nie zostaniesz sam z linką, kiedy pies natknie się na stożek zapachowy 🙂 :

6 Thoughts

  1. W pracy tropowej to o czym piszesz to…. Początek 😉 który każe opiekunowi wierzyć w nieomylność i niemal boskość nosa swojego Wilczaka (a to mit, nie fakt). Kiedy idzie się w las dalej jest coraz ciemniej, odłożenia robią się wielogodzinne, warunki atmosferyczne bardzo trudne, a rozproszenia zmieniają się z leśnego ‚nic’ w podmiejskie ‚omg’ nagle okazuje się, że Wilczakowe chodzenie na skróty jest wstępem do spektakularnych porażek niezrozumiałych dla psa (‚wtf ostatnio jak szedłem skrótem to było ok’) i frustrujących dla przewodnika. Chodzenie na skróty w pracy tropowej jest złe, od początku do końca. Rolą trenera jest takie położenie śladu żeby Wilczak nie miał możliwości – już od pierwszych treningow – chodzić skrótem. Rola trenera jest analiza wiatru, ukształtowania terenu i stopniowania bodźców w tym terenie tak żeby młody Wilczak tropiący szedł możliwie blisko tropu pozoranta, nie skracając ślad o połowę długości lecąc za swieżymi podmuchami bo ‚to U fajnie się sprawdza u wszystkich psów, a poza tym jest blisko do auta potem’. Dlatego graniczy z cudem znalezienie dobrego trenera dla tropiącego Wilczaka, który chce wyjść poza poziom ‚rekreacja’ (via śmieszne egzaminy ze śladami po 300czy400m i jednym zakrętem), i wejść w poziom ‚pro’ pracując na bardzo długich odłożeniach i bardzo trudnych technicznie śladach.
    Nie jest tak, że Wilczaki rodzą się z umiejętnością tropienia. Tak jak ptaki uczą się latać, często bardzo długo (analiza wiatru, prądów, ciśnienia, pogody), tak każdy pies, w tym Wilczak i wilk, uczy się tropić. Sztuka jest rozumieć tę naukę, pomagać psu uczyć się nowych zachowań zapachu, wprowadzać go powoli w dobre nawyki i uczyć wyciągać właściwe wnioski. Chętnie poznam szkoleniowca, który wszystko to bierze pod uwagę prowadząc treningi 🙂

    1. I ja się z Tobą zgadzam 🙂 Nie twierdzę naiwnie w boskość tropienia wilczaków, ale w ich predyspozycje. Obiektywnie patrząc, Wilczaki mają wyjściowo najlepsze warunki do pracy węchowej, jakakolwiek by ona nie była (Nosework, tropienie). Ale 100% prawdą jest to, że efekt zależy od tego czy i jak się je poprowadzi. Pracy węchowej trzeba każdego psa nauczyć, dokładnie tak jak napisałaś. BTW super porównanie z ptakami 🙂 A co do skrótów – Wilczaki kochają skróty i nie chodzi tylko o te fizyczne… Opiekun jest od tego by nauczyć psa dokładności w pracy i zasad. W końcu te zasady są właśnie po to, by zapewnić psu bezpieczeństwo.

      1. Nie zgadzam się z tym, że csv mają najlepsze warunki do pracy nosem 🙂 są rasy do tego od lat specjalnie selekcjonowane (posokowiec czy bloodhound), te psy imho mają lepszy nos niż csv. Napisałam o ‚boskości’ nosa wilczakow bo wielu wilczakowcow uwielbia ten mit, zaczynając i kończąc swoją przygodę z pracą wechowa na poziomie ‚basic’ mówią, że ‚jakby mi się chciało to byśmy świat zawojowali bo te psy wszytsko moga i są najlepsze w tropienie’ 😛 otóż nie są. Jest tak jak mówisz – mają predyspozycje, jedne egzemprzale większe, drugie mniejsze, ale wciąż tylko predyspozycje i bez właściwej pracy nigdy się nie rozwiną, a przy właściwej pracy co krok zaczyna się wpadać w….. Mur 😀 bawcie się dobrze noseworkiem (imho dla większości csv najlepsze co może być że względu na w 100% kontrolowalne warunki pracy oraz znikome rozproszenia), chętnie będę obserowowac Wasze postępy i chętnie wrócę do tematu pracy z csv za jakiś czas 🙂 (mój już stary koń, swoje mamy za uszami i w tropieniu, i w ratownictwie, i w obi, i nawet w noseworku ;))

      2. Hah, ja się tyle narobiłam do tej pory, że jestem ostatnia, żeby mówić, że coś się zrobi samo 😅 Trzymajcie się ciepło!

  2. Nie wiem czemu napisałaś, że dziwne jest nauka psa odpoczynku. Wydaje mi się, że „nic nie robienie” to podstawa szkolenia. Później daje to fajne efekty. Patrzy się na psa który idzie powoli i przeszukuje teren bardzo dokładnie. Zmorą jest przy młodych psach to jak się ekscytują, że zaraz będą szukać. I tak zamiast od początku wąchać to pół terenu przebiegną, bo przecież wiedzą i widzą co mają znaleźć.

    1. Ja miałam szczenię, które nie spało nawet jednej pełnej godziny, nawet w domu 😉 Non stop w ruchu, w nocy również 😉 Więc nasza nauka zaczęła się od uczenia….. że w nocy się śpi 😉

Dodaj komentarz