Monthly Vibes

LIPIEC 2019

Pierwsze dni lipca, jak co roku, upływają na Festiwalu Opener. Po 15tu latach trudno mi sobie wyobrazić inny początek lata. Pisałam w poprzednim poście o odkryciach, zachwytach i rozczarowaniach, więc przypomnę tylko, żebyście koniecznie posłuchali IDLES i Grety van Fleet 🙂

By tradycji stało się zadość, zaledwie kilka dni po deszczowym Openerze zaświeciło znowu słońce. A gdyby tak trafić z pogodą jak rok temu… Trzymam kciuki za przyszłą edycję 🙂

Lipcowe poranki leniwie płynęły na werandzie Mingi. Jeśli wpadniecie tam na kawę, koniecznie spróbujcie mrożonego sernika z malinami!

Rok w rok, w samym sercu Gdyni organizowany jest street-food festiwal Kulinarna Świętojańska. Włodarze miasta pozwalają na zamknięcie kilku przecznic głównej ulicy Gdyni, zmieniając jedną sobotę w roku w galerię restauracji związanych z trasą gdyńskiego Szlaku Kulinarnego. Trasa ta powstała by zaproponować przyjezdnym trochę inny sposób spędzania czasu niż hotel -> plaża -> hotel. Wciąga w miasto i pozwala trafić do knajpek i restauracji o stricte gdyńskim rodowodzie, o wyjątkowych, autorskich kuchniach. Lipcowa, czwarta edycja wzięła na tapetę kuchnię wegetariańską we wszystkich możliwych interpretacjach i wariacjach.

Oficyna Gdynia wszystkie swoje dania przygotowuje z własnych upraw z Gospodarstwa Przytoki. Farma leży na skraju Kaszubskiego Parku Krajobrazowego. Czy może być bardziej eko? Ilva poleca Ciasteczka Dla Piesia z wątróbki i boczku!

Cup and Cakes to kawiarnia, którą znam jeszcze z czasów, kiedy była mobilną kawiarnią na molo w Orłowie. Potem przeniesiono ją do lokalu na Zygmunta Augusta w centrum Gdyni. Brakuje ich na molo bardzo, ale stacjonarne miejsce jest również wspaniałe. Można teraz próbować nie tylko kawy ale też ciast – ręcznie robionych, wegańskich. To właśnie w Cup and Cakes można dostać pierwszy (i chyba jedyny) w 3mieście jednorożcowy sernik we wszystkich kolorach tęczy <3 W czasie przygotowania twojego latte na pewno dowiesz się wiele na temat włoskiej kawy, jej rodzajów i sposobu przygotowania. Można pytać i wydziwiać, a na warsztatach milion razy przygotowywać idealne espresso 😉

W mieszkaniu mamy mnóstwo książek. Część przykładnie na regałach, część w skrzynkach, reszta….. na ziemi. Nie wspominając o tych przy łóżku, na parapecie czy na nocnym stoliku :/ Kiedyś kupię te wszystkie piękne designerskie półki, bo nasza domowa obsesja kupowania książek chyba nigdy nie minie. Nadmorski Plener Czytelniczy to super okazja, bo większość można kupić za ok. 10 zł. Dodatkowo to idealne miejsce by posłuchać autorów na spotkaniach lub przejrzeć nowości wydawnicze. Ci bardziej wytrwali znajdują też białe kruki, których nie sposób dostać już w księgarniach.

Ja i kuchnia to dwie odległe galaktyki. Ale tą książkę kucharską kupiłam 😉 Zuzanna Ingielewicz, prowadząca bloga Ja, Ty i dwa Psy wydała zbiór swoich przepisów na zdrowe psie przekąski. Jeszcze za żadną się nie zabrałam, bo wymagałoby to zakupu odpowiedniego sprzętu (typu garnek), ale obiecuję sobie, że marchewki z twarożkiem kiedyś opanuję ;P

Ach! I brawo za rozdział o produktach szkodliwych dla psów – z doświadczenia weterynaryjnego wiem, jak ważny i zdecydowanie zbyt rzadko poruszany to temat.

Wciąż nie idzie nam poszukiwanie pancernej zabawki :/ Wszystkie giną śmiercią tragiczną :/

Ale testujemy dalej 😉

Lipcowa pogoda była tak kapryśna, że to jedno z niewielu zdjęć robionych w jako takim słońcu. Chmury w lipcu to chyba już standard, ale ja wciąż wzdycham do bezchmurnego nieba, które pamiętam z dzieciństwa.

O prawie takiego jak tu!

Wpadajcie do Neonu na najlepsze drinki. Jak widać szybko się kończą 😉 Pornstar ze zdjęcia to jeden z moich ulubionych. Przy okazji skosztujecie świetnej, azjatyckiej street food’owej kuchni, a Wasz zwierz dostanie miskę z zimną wodą w upalny dzień.

Holly rośnie jak na drożdżach! Próbuje już swoich sił w coursing’u, czyli wyścigach psów za przynętą (oczywiście atrapą!). Niedługo będzie dużym, dumnym chartem, więc trzeba łapać chwile szczenięcych zabaw! Tak to jest ze szczeniakami – jak są małe to marzy się, żeby już wyrosły, a jak już wyrosną, to się żałuje, że te głupawki już minęły 😉

Urobach przyjął i mnie i Ilvę wyjątkowo otwarcie i gościnnie, dzielnie znosił też Ilvy nastoletnie wybryki. Lubiące się wilczaki, które nie dorastały razem, zdarzają się rzadko ze względu na swoją terytorialność, stadność i wrodzony brak zaufania do obcych. I nie ma tu rozróżnienia między samcami a samicami – obie płcie potrafią być agresywne, a suki są do tego dość pamiętliwe 😉 Jednak ich spotkanie było wyjątkowo radosne i spokojne.

Na spotkanie warsztatowe z fotografami National Geographic cieszyłam się bardzo! Łukasz Bożycki i Marcin Dobas dzielili się opowieściami, których można słuchać bez końca. Praca fotografa przyrody jest tak samo nieprawdopodobna, jak potwornie wymagająca. Fizycznie i psychicznie. Za jednym zdjęciem kryje się milion porażek, z którymi trzeba sobie radzić i je zaakceptować. W tej dziedzinie fotografii nawet najlepsze przygotowanie i wysiłek ponad własne siły nie musi skończyć się sukcesem. Siedzisz cały dzień w kryjówce, a twój zwierzak postanowił akurat dzisiaj pójść do wodopoju inną trasą? Moczysz się godzinami w wodzie czekając na ptaki, a one akurat tego poranka poleciały na drugie jezioro? Pierwiastek nieprzewidywalności jest ogromny. Ale czy to nie jest właśnie piękne w przyrodzie? Na pewno skutecznie uczy pokory:)

Kiedy jesteś o czasie karmić koty VS kiedy spóźnisz się 15 min na karmienie…

Ach te koty 😀

One thought

Tu możesz napisać co myślisz